Zamiast pisać o kawalerach wśród miliarderów postanowiłem zaproponować Wam coś bardziej wartościowego. Dokładnie chodzi o książkę „Manifest„, którą polecam każdemu kto chcę lub prowadzi swój biznes. Choć tak naprawdę największe korzyści mogłyby odnieść z tego wielkie korporacje, które mówią do nas dziwnym językiem. Chcą tylko „wbijać nam łopaty”…
Autorzy Manifestu poruszają kwestie tego jak zmienia się rynek w dobie internetu. Twierdzą, że handel wraca do swoich korzeni sięgających kilka tysięcy lat wstecz i zgodnie ze swoją pierwszą z 95 tez mówią, że „Rynki to rozmowy”.
Trudno się z tym nie zgodzić. Każdy wie, że wiele produktów przed zakupem jest sprawdzanych na różnego typu forach, blogach. Przed podjęciem decyzji (jeśli mamy czas) pogrążamy się w rozmowach. Oczywiście robimy to również w rzeczywistym świecie… jednak Internet dał nam możliwość komunikacja z każdą osobą, która ma wolny dostęp do sieci.
Podobnie jak naszą wypowiedź o danym produkcie lub danej firmie mogą przeczytać dziesiątki, setki, tysiące, miliony ludzi na całym świecie.
Autorzy zachęcają by firmy umożliwiły swoim pracownikom rozmową z rynkiem. Ile znacie przypadków, w których zabrania się pracownikom (szczególnie wielkich korporacji) wszelkich rozmów na temat firmy bez upoważnienia? Wszystko po to by mieć kontrolę i by bronić swojego wizerunku i „przesłania”, które próbują nam wbić do głowy.
W książce poruszane są m.in. kwestie komunikacji w wewnątrz firmy jak i na zewnątrz.
Na zakończenie 95 tez Manifestu po angielsku.
PS. dawno już nie pisałem…, ale wiosna już mnie obudziła więc powinno być lepiej

Cieszę się, że znów zacząłeś prowadzić bloga. Można się z niego dowiedzieć wiele ciekawych informacji