Ostatnio w mediach głośno było o zaginięciu milionera, podróżnika Steve’a Fossett’a. Warto jednak poznać trochę bliżej osobę, która chcę przejść do historii i być kimś wielkim w dziedzinie wielkich podróży co zapewne już jej się udało.
Szukając informacji na jego temat znalazłem ciekawy artykuł pt. „Fosset – ryzykant, który nie zna ryzyka”, z którego dowiesz się więcej o jego życiu.
Ciekawy jest fragment, w którym autor atykułu Bartosz Zwierz opisuje część zawodową życia Fossett’a.
„Z dyplomem osiadł w Chicago i z taką samą pasją, z którą później bił rekordy, zaczął zarabiać pieniądze. Najpierw jako taksówkarz, potem jako konstruktor pierwszych operacyjnych systemów komputerowych. „Z czasem zadałem sobie pytanie, gdzie płacą najwięcej. Odpowiedź była prosta – na giełdzie. Ukończyłem więc kurs i zacząłem pracować w funduszu inwestycyjnym Merrill Lynch” – pisze w swojej autobiografii Fossett. Swój pierwszy milion zarobił w wieku 33 lat, handlując nasionami soi.”
Ukończyć kurs, zacząć pracę w znanym funduszu… jakie to proste, co ?
Mam nadzieję, że znajdą Steve i będzie mógł robić dalej to co kocha czyli pobijać rekordy w różnych dziedzinach.

zawsze najprostsze metody przynoszą największe zyski
wystarczy tylko dostrzegać szanse na każdym kroku
trzeba umieć i lubiec to co sie robi i kocha naj bardziej