Internetowy strzał w 10-stkę – wywiad z twórcą Snip.pl

Drukuj ten post Drukuj ten post

Wstęp

Piotr „Korba” Tomczyk - informatyk, były pracownik Banku BPH – jest twórcą serwisu Snip.pl, który umożliwia użytkownikom licytację w aukcjach internetowych w ostatniej chwili. Serwis został stworzony pod koniec 2001 roku.

Po ponad 4 latach działalności serwis mógł się pochwalić ponad 2,5 mln wygranych licytacji. W kwietniu 2006 roku na kontach bankowych twórcy Snipa pojawił się pierwszy milion złotych pochodzący z wpływów za usługi jakie oferuje Snip.

Snip.pl

Choć na początku Snip służył jako darmowy hobbystyczny serwis dla twórcy i jego znajomych to z roku na rok zdobywał coraz większą popularność. W pewnym momencie działalności serwisu Piotr „Korba” Tomczyk wprowadził niewielkie opłaty, które były potrzebne m.in. na inwestycje w lepszą infrastrukturę.

Co zadecydowało o sukcesie Snipa?

Według autora bloga WebAudit są to następujące czynniki:

  • Usługa rozwiązuje problem, który istniał
  • Biznesowy komensalizm (podpięcie usługi pod duży i działający skutecznie system)
  • Płatności – tylko przelew lub karta
  • Przyjazna polityka cenowa (początkowo bezpłatny, później niewielkie opłaty za udane strzały)
  • Skromność i cierpliwość

Więcej szczegółów o czynnikach sukcesu Snip.pl w notce „Jak zarobić milion na serwisie internetowym? W Polsce!” na WebAutid.pl/blog/.

A co na to sam autor seriwsu? Co według niego pozwoliło osiągnąć taki sukces. O tym i innych rzeczach dowiesz się w wywiadzie, który udało mi się z nim przeprowadzić.

Wywiad

Red.: Witaj Piotrze. Chciałbym abyś na początku powiedział kilka słów o swoim życiu przed powstaniem Snip.pl. Co robiłeś? Jak wyglądał Twój zwykły dzień? Jakie miałeś plany na przyszłość?

Piotr „Korba” Tomczyk: Witam. Zanim powstał Snip zajmowałem się oczywiście programowaniem, m.in. pracowałem przez jakiś czas w Allegro. Mój dzień wyglądał podobnie do dnia przeciętnego programisty – zaczynał się o godzinie 14-tej i kończył o świcie. Co ciekawe, nie mogę sobie zupełnie przypomnieć jakie, i czy w ogóle, miałem plany na przyszłość. Być może byłem jeszcze za młody i za głupi, żeby snuć jakieś długoterminowe plany.

Red.: A teraz powiedz o Twojej obecnej sytuacji. Czym się zajmujesz? Jak wygląda Twój zwykły dzień? Jakie masz plany na przyszłość?

Korba: Akurat teraz jestem na stażu w Google’u, w Kalifornii – więc pracuję na dwa etaty. Normalnie, między październikiem a czerwcem dzielę czas między Snipa a studia. Studiuję, co za niespodzianka, informatykę na Uniwersytecie Warszawskim. I chyba nadal nie dorosłem emocjonalnie, bo ciągle nie mam planów na przyszłość. Takich dalekosiężnych.

Staram się dostosowywać do aktualnej sytuacji. Oczywiście mam kilka poważnych planów związanych ze Snipem, ale ponieważ nie dotyczą one tylko mnie i tylko Snipa, przez najbliższych kilka miesięcy wolałbym o nich nie opowiadać. Jeżeli jesteś zainteresowany, za jakiś czas możemy uaktualnić naszą rozmowę.

Red. Oczywiście jestem zainteresowany dalszymi planami, więc za kilka miesięcy odezwę się w tej sprawie. O plany mam nie pytać, więc zapytam o Twój staż w Google. Jak się tam dostałeś ?

Korba: http://www.google.com/jobs

Wysłałem swoje CV, zadzwonił do mnie inżynier i przeprowadził zwiad,
dostałem ofertę.

Red.: Jak Ci się tam podoba? Czy Google to rzeczywiście najlepsza firma dla której można pracować?

Korba: Nie znam wszystkich, ba, nie znam nawet kilku firm z perspektywy
pracownika. Nie mogę powiedzieć, że nie istnieje firma lepsza dla
pracownika niż Google. Bez wątpienia jednak jest to firma niesłychanie
przychylna programistom.

Red.: Jakie rozwiązanie panujące w Google przeniósłbyś polskich firm?

Korba: Głównie te organizacyjne. Metodologie, takie jak Extreme programming
czy Agile, narzędzia – Java, C++, Python są powszechnie znane i dostępne. Ale myślę, że wielu polskim firmom brakuje świadomości, że programista nie jest
rzemieślnikiem, którego można przykuć do biurka w określonych godzinach. Ja, poza sytuacjami ekstremalnymi (awarie, zaliczenia itp. katastrofy), nigdy nie stworzyłem przyzwoitego kodu przed 15-tą.

O darmowych stołówkach, podręcznych spiżarniach i podobnych fajerwerkach nie wspominam, bo zdaję sobie sprawę, że nie każdą firmę byłoby na to stać. Chociaż z drugiej strony lokalna, darmowa i smaczna kafeteria sprawia, że ludzie nie rozłażą się przez pół dnia po mieście w poszukiwaniu jedzenia, co pewnie podnosi ich wydajność. Ale inżyniero-centryzm, jakiś-tam procent czasu na własne projekty, swoboda w pracy deweloperskiej to rzeczy które można starać się wdrażać i w Polsce.

Red.: Co w Twoim życiu zmieniło się na lepsze, a co na gorsze? Brakuje Ci czegoś? Czy wręcz przeciwnie Snip.pl okazał się początkiem nowego etapu w Twoim życiu, nowych możliwości i wyzwań, w którym rzadko wspominasz przeszłość?

Korba: Lepsze jest zdecydowanie to, że mam przywilej zajmowania się czymś co mnie bezgranicznie pasjonuje. Bardzo ważne – akurat dla mnie, chociaż znam wielu programistów, którzy na ten temat mają zupełnie inne zdanie – jest również to, że pracuję dla siebie, nie dla kogoś.

Brakuje mi wolnego czasu i poczucia beztroski, które miałem wcześniej. To jest ten minus pracy dla siebie. Moje życie jest podporządkowane rytmowi życia serwisu działającego 24/7.

Odkąd działa Snip nie wyjechałem z Warszawy na dłużej niż dzień-dwa (obecna sytuacja jest pierwszym takim wyjątkiem) i nigdy nie straciłem „dostępu do sieci” na dłużej niż kilka-kilkanaście godzin. Co również oznacza, że od wielu lat nie byłem w górach, czego bardzo mi brakuje. Ale niczego nie żałuję i nie oglądam się w przeszłość.

Red.: Wróćmy do 2001 roku. Jak to naprawdę było ze Snipem? Zauważyłeś podobny serwis w USA i chciałeś mieć możliwość wygrywania aukcji w polskich serwisach aukcyjnych tj. Allegro.pl ? Co ostatecznie skłoniło Cię do podjęcia działania?

Korba: Cała historia zaczęła się ponad rok wcześniej, kiedy w lipcu 2000 roku za namową przyjaciela zarejestrowałem się na Allegro, aby sprzedać sprzęt komputerowy zalegający mi w domu. Kiedy wszystko sprzedałem, zacząłem kupować. Na marginesie wtrącę, że były to te piękne czasy, gdy na Allegro nie istniał ten straszny zabójca ducha aukcji o nazwie „Kup Teraz” i wszystko było prawdziwą aukcją.

Od razu zauważyłem, że ze względu na charakter aukcji internetowej, z ekonomicznego punktu widzenia najkorzystniej jest złożyć swoją ofertę tuż przed zakończeniem aukcji. Zacząłem wstawać o dziwnych porach, żeby licytować i co raz przeżywałem zawód, gdy zapomniałem o jakiejś aukcji lub gdy akurat nie udało się połączyć z Internetem (stałe łącze było wtedy luksusem dostępnym niewielu).

By się jakoś wspomóc napisałem sobie program „Tata Snajpera”, który to wszystko automatyzował.

To rozwiązanie, jakkolwiek lepsze od stopera i budzika ciągle było dalekie od doskonałości – wymagało włączonego komputera (o czym znowu łatwo było zapomnieć) i stabilnego łącza (o którym jak już wspomniałem, można było wtedy tylko pomarzyć). Dlatego, gdy nadarzyła się okazja – czyli gdy znajomy udostępnił mi trochę miejsca na swoim serwerze – opracowałem wersję on-line.

Skąd wzięła się nazwa – nie pamiętam. We wniosku do NASK o rejestrację domeny – wiem, brzmi to jak artefakt z epoki kamienia łupanego, a to było zaledwie sześć lat temu – jako uzasadnienie wyboru nazwy napisałem, że jest to skrót od angielskiego „sniper”.

W co zapewne nikt nie uwierzy, a co dowodzi tylko i wyłącznie mojej ignorancji, o istnieniu podobnych serwisów w USA dowiedziałem się dopiero po uruchomieniu Snipa.

Red.: Jak to się stało, że serwis zrobiony dla siebie i znajomych zdobył tak wielką popularność? Czy według Ciebie czynniki sukcesu opisane na blogu WebAudit.pl zadecydowały o sukcesie Twojego serwisu?

Korba: Nie wiem. Nie jestem biznesmenem, menadżerem. Jestem programistą. Interesuje mnie to, aby Snip działał tak sprawnie jak to tylko możliwe, a nie to, czy to co robię, jest biznesowo trafne czy nie. Chociaż powinienem powiedzieć: niestety, nie wiem. Bo, na co zwraca mi uwagę wielu ludzi, gdybym chciał się przejmować warstwą biznesową mojego przedsięwzięcia, sukces mógłby być większy.

Red.: Ile zainwestowałeś na samym początku i w późniejszym okresie zanim serwis zaczął być dochodowy?

Korba: Tyle, że przestało mnie być na to stać. Głównie w opłaty za łącza. To, że przestało być mnie stać na takie kosztowne hobby było jedynym powodem wprowadzenia opłat.

Red.: Kiedy zrozumiałeś, że Twój serwis to dobry biznes i postanowiłeś otworzyć własną firmę i porzucić pracę w banku?

Korba: Zrozumiałem to, kiedy okazało się, że Snip to dobry biznes. Że opłaty wcale nie zniechęciły wszystkich użytkowników. Otwieranie własnej firmy brzmi bardzo podniośle, w rzeczywistości był to tydzień wyjęty z życiorysu a spędzony na wizytach w rozmaitych urzędach. Bo strony biznesowej nie było wcale. Nigdy nie istniał i do dziś nie powstał żaden biznesplan mojego działania.

Red.: Kto i w jakim sposób pomagał Tobie w tym wszystkim?

Korba: Mój brat Adam. Wersja niemiecka Snipa jest tylko jego zasługą. To nawet był jego pomysł. Oprócz tego nieustannie wspiera mnie w odpowiadaniu na e-maile od użytkowników serwisu.

Red.: Jak przedstawiają się statystyki Snip.pl w tym roku (liczba użytkowników, wygranych aukcji, dochody itp.)? Jakie wyglądają plany na następny rok? Zamierzacie wprowadzić jakieś innowacje?

Korba: No właśnie to jest najlepszy czas na to pytanie. Obiecałem komuś, że przez pewien czas nie będę ujawniał takich danych. Mam nadzieję, że za kilka miesięcy będę mógł powiedzieć więcej.

Red.: Dla wielu jesteś przykładem tego, że w Polsce można osiągnąć sukces i to praktycznie samodzielnie. Wykorzystując swoją wiedzę, umiejętności i doświadczenie. Czy Twoim zdaniem inne osoby również mają szansę na podobny sukces? Masz dla nich jakieś wskazówki, porady?

Korba: Uh, zabrzmiało jak poważny komplement. Jeżeli rzeczywiście są takie osoby, to jest mi bardzo miło. Cóż, wskazówek mogę udzielić tylko jako programista, biznesowo się nie podejmę.

  • Zrób to dobrze. Potem nie przestawaj ulepszać i szukać nowych rozwiązań.
  • Słuchaj użytkowników, to oni mają rację, nie ty.
  • Miej przyjemność z tego co robisz. Sfrustrowany i zniechęcony nie spełnisz pierwszego warunku.

Red.: Czego nauczyłeś się przez ostatnie 7 lat?

Korba: Zdecydowanej większości tego, co aktualnie wiem. Nic tak nie służy pogłębianiu wiedzy programisty, jak jej implementacja.

Red.: Czy obecnie możesz powiedzieć o sobie, że jesteś milionerem? Jeśli nie to jak dużo Ci do tego brakuje?

Korba: Nigdy tak o sobie nie myślałem. Nie chciałbym stać się człowiekiem, który patrzy na siebie przez pryzmat pieniędzy.

Red.: Gdybyś nie został informatykiem byłbyś… ?

Korba: …gitarzystą w jakiejś punkowej kapeli. Nie ma innej opcji. Trzy akordy, darcie mordy.

Red.: Co robisz gdy nie spędzasz czasu przed komputerem?

Korba: Teraz spędzam go na uczelni. Potem pewnie będę go spędzał przy innym komputerze. Od czasu do czasu staram się wyrwać do kina. Chociaż niestety prawie wszyscy moi przyjaciele i znajomi pożenili się i porozmnażali i coraz trudniej jest namówić kogoś na wieczorny wypad do kina. Wtedy w samotności wyciągam gitarę.

Red.: Czym kierujesz się w życiu? Czy masz jakieś zasady i wartości, które pomagają Ci w dążeniu do tego co chcesz osiągnąć?

Korba: Staram się być uczciwy w stosunku do innych ludzi. To w znakomitej większości przypadków odpłaca uczciwością innych w stosunku do mnie. Oprócz tego staram się podchodzić z dużym dystansem do tego, co się wokół mnie dzieje, nawet jeżeli ma to wpływ na mnie. To pomaga mi zachować dobry humor.

Red.: Jakie cechy Twojego charakteru pomogły Ci dojść tam gdzie jesteś obecnie?

Korba: Pogoda ducha i dystans do życia. Idę do przodu swoją ścieżką i nie patrzę wstecz. Coś się udało – super, coś nie – trudno.

Red.: W podsumowaniu roku 2006 dla serwisu aukcje.org powiedziałeś, że przyniósł Ci on smutną refleksję: „To co powstaje w kraju nad Wisłą, jest w zasadzie tylko kopią – i to umyślną – tego, co już istnieje. Być może coś przeoczyłem, ale nie zauważyłem powstania żadnego nowego serwisu opartego na oryginalnym pomyśle”
oraz życzyłeś wszystkim: „ciekawych i innowacyjnych serwisów internetowych tworzonych w Polsce lub przez Polaków”. Można więc liczyć na to, że następny projekt Twojej firmy Chaos Brothers będzie oryginalnym pomysłem?

Korba: Sam bardzo na to liczę!

Red.: Dziękuję za rozmowę i życzę dalszych sukcesów.

Korba: Dziękuję.

Komentarz

Jeśli uważasz, że wywiad mogłem przeprowadzić lepiej i masz dla mnie konkretne wskazówki liczę na Twój komentarz. Pisz również wtedy, gdy chcesz przeczytać na tym blogu wywiad z osobą, która odniosła sukces i chciałbyś się przy tym czegoś od niej dowiedzieć.

Chcesz opublikować wywiad na swojej stronie? Napisz na blog(at)pierwszymilion.com.pl

Losowe wpisy


    Losowe wpisy

      • Pierwsze w  Polsce profesjonalne szkolenie giełdowe.