Jakiś czas temu miałem okazję przeczytać ebooka pt. „Tydzień z milionerem„. Jak sam tytuł wskazuje książka opisuje 7 dni jakie spędził jej autor z Hugh’em Larsonem – irlandzkim milionerem. Jak sam autor zaznacza jest to mini-powieść biznesowa, którą przyznam czyta się bardzo dobrze.
O czym jest ebook?
Na stronie www.tydzienzmilionerem.pl znajdziemy 5 powodów dla których warto przeczytać tą książkę.
1. Dowiesz się jak znalazłem „swojego milionera”!
2. Dowiesz się czego mnie nauczył!
3. Dowiesz się dlaczego Milionerzy nie muszą nic umieć!
4. Nabędziesz zdolność myślenia jak milioner!
5. Dowiesz się dlaczego Milionerzy targują się o każdą złotówkę w kiosku z gazetami!
Nie jestem przekonany czy są to powody dla których warto przeczytać tą książkę. Wiem jednak, że z tej publikacji faktycznie dowiemy się o tym jak Tomasz Woźny znalazł swojego milionera, czego go nauczył oraz dlaczego milionerzy nie muszą nic umieć i dlaczego targują się o każdą złotówkę w kiosku z gazetami. W książce zabrakło mi bardziej szczegółowych informacji na temat Hugh’a Larsona (jego początkach, pierwszych inwestycjach, pierwszych porażkach itp.).
Dla kogo?
Jeśli czytałeś „Bogatego Ojca” – to odpuść sobie tego ebooka. Czytając „Tydzień z milionerem” odniosłem wrażenie, że podobną ksiązkę już kiedyś czytałem. Podobnie jak w książce Kiyosaki’ego znajdziemy tutaj informacje o inwestowaniu w nieruchomości, o tym jak ważne jest oszczędzanie, inwestowanie i poznamy sposób myślenia milionerów o pieniądzach.
Jeśli nie czytałeś to zastanów się, która pozycja będzie lepsza. W „Tydzień z milionerem” otrzymujemy ebooka napisanego przez Polaka. Historia opisana na 66 stronach dzieje się w Irlandii – bliżej naszego kraju, co dla niektórych ma pewne znaczenie. W książce „Bogaty Ojciec” możemy liczyć na 200 stron czytania. Jednak historia opisana w tej książce dzieje się w USA, gdzie realia są trochę inne i wiem, że niektórzy chcieliby coś bardziej „polskiego”.
Przed podjęciem decyzji najlepiej zajrzyj na stronę www.tydzienzmilionerem.pl gdzie możesz pobrać darmowy fragment.

dla mnie fajna ksiazka. super sie czyta i fajna odkocznia od tych wszystkich „sekciarskich” bogatych ojcow, biednych siórst, sekretow, i innych jednominutowych miliarderow. brawo.
Pingback: Raport z pola walki... from Noord-Holland, Netherlands
Jak zwykle duzo pieprzenia o tym „jak sie to robi w Hameryce”. A w polsce bez zapisania sie do PiSu, SLD, czy innej swoloczy i podkladania swini, innym swiniom sie nic nie zrobi, skurwic sie trzeba w jakiejs partii
Ta ksiazka to fikcja – ten milioner o ktorym pisze autor nie istnieje a sam autor – wielki myśliciel biznesowy – sam klepie biede…